Relacja z koncertu TARJI we Wrocławiu (06.12.2016 r.)

Agnieszka

199

Wtorek 6 grudnia 2016 r. i swój kolejny (piąty już) koncert Tarji, na którym miałam okazję być, zapamiętam jako wydarzenie absolutnie wyjątkowe. Choć pod względem ilości „zaliczonych” dotychczas koncertów artystki można mnie uznać za weterankę, to stres i ogromne emocje związane z kolejnym jej pobytem w moim mieście (właściwie 10 minut drogi od mojego domu) odczuwałam po raz pierwszy. Wiązało się to nie tyle z ekscytacją samym koncertem, ile z wyczekiwanym spotkaniem w gronie fanklubowiczów Winter Storm Poland, organizacją skrupulatnie zaplanowanej akcji koncertowej i prezentowej, a także żywioną do samego końca nadzieją na osobiste spotkanie z Tarją. Szanse na nie były nikłe, gdyż wiedzieliśmy, że wokalistka zmaga się z chorobą i nie czuje się najlepiej. Zgodnie z przewidywaniami do spotkania nie doszło, a przygotowane przez nasz fanklub prezenty wręczyliśmy Tarji za pośrednictwem jej menedżerki. Ona także przekazała artystce do podpisu przyniesione przez nas płyty, zdjęcia i otrzymane na miejscu pamiątkowe kawałki tła z trasy „Colours In The Road Tour”. W rezultacie uzyskaliśmy autografy i czuliśmy się usatysfakcjonowani.

[Obrazek: 7LsNdR5.jpg?1]

Czas pozostały do rozpoczęcia koncertu nasza grupka fanklubowiczów postanowiła wykorzystać na integrację. Usiedliśmy przy stolikach (aby dać odpocząć nogom, które tego wieczoru jeszcze miały się nastać) i przywdzialiśmy mikołajowe czapki, będące integralną częścią naszej zaplanowanej akcji koncertowej. Humor wszystkim dopisywał, a pozytywne emocje narastały z każdą chwilą. Uśmiechnięci „Mikołajowie” zrobili sobie parę pamiątkowych zdjęć, a następnie, gotowi do boju, z flagą i banerem „All We Want For Christmas Is You” (tekst ten zwyciężył w zorganizowanym przez nas wcześniej konkursie) ruszyli jako pierwsi zająć strategiczne miejsca przy barierkach. Wkrótce brama główna została otwarta i w Sali Stadion zaczął gromadzić się tłum.

[Obrazek: fWWHA0C.jpg?1]


Jako pierwszy support zaprezentował się hiszpański SUDDENLASH.  Młoda i obiecująca kapela, która jednak niczym szczególnym się nie wyróżniła i nie porwała tłumu. Wokalistka potrafiła nawiązać dobry kontakt z publicznością, mówiła wyraźnie, jednak to wszystko, co zapamiętałam z ich występu (nie licząc uniesionej w górę włóczni na końcu jednego z utworów).
Po krótkiej przerwie na scenę wyszli czterej Brytyjczycy tworzący metalowy zespół IMMENSION. Klimat wyraźnie się zaostrzył, tempo wzrosło i koncert w pewnym sensie zaczął nabierać rumieńców. Mocne gitarowe riffy i melodyjne kawałki zostały owacyjnie przyjęte przez wrocławską publiczność, która po energetycznym występie brytyjskiej formacji była gotowa na gwiazdę wieczoru.
Te kilkanaście minut, które dzieli oddanego fana od pojawienia się na scenie jego idola, to moim zdaniem najbardziej emocjonujące chwile podczas koncertu. Napięcie sięga wtedy zenitu, a świadomość, że już za chwilkę marzenie stanie się rzeczywistością, przyprawia o dreszcz wzruszenia. Tak było i tym razem.
TARJA wyszła na scenę uśmiechnięta i pełna energii, a Wrocław przywitał ją burzą oklasków. Zgodnie z planem w ten wyjątkowy dzień nie mogło zabraknąć Mikołaja. Fanklubowicze stojący w pierwszym rzędzie ponownie założyli na głowy biało-czerwone czapki, a także rozwinęli polską flagę i świąteczny baner. Występ artystki rozpoczęło energiczne „Demons In You”. Utwór przez wielu nielubiany i krytykowany, jednak większość z tych, którym w wersji studyjnej nie przypadł on do gustu, po wysłuchaniu wykonania live diametralnie zmieniła zdanie. Tarja wyraźnie pokazała, że ów demon w niej drzemie i tego wieczoru pokaże swój pazur.
The shadow self is taking over…
Artystka rozkręcała się z każdym kolejnym utworem. Nawiązała świetny kontakt z wrocławską publicznością, do której zwracała się również poprawnie po polsku.

[Obrazek: yRLJ1ME.jpg]

Świetnie to sobie rozpisała!
Na scenie była wulkanem energii, który kipiał szczerą radością i promieniował szczęściem. Wspierana przez swój zespół, krzątającego się przy scenie męża i córeczkę, oglądającą występ mamy z boku sceny, z pewnością czuła się silna mimo choroby. Przypływ pozytywnych emocji czuła również od fanów, co podkreśliła w sposób szczególny, zapowiadając utwór „Too Many”:
„You are making my dreams come true. Every day.”
Podczas koncertu Tarja zaprezentowała głównie utwory ze swojego najnowszego wydawnictwa „The Shadow Self”. Największym zaskoczeniem wieczoru okazało się wykonanie na żywo „Supremacy”, niezwykle wymagającego wokalnie coveru grupy Muse. Przyznam, że przy pierwszych dźwiękach tego numeru serce zabiło mi mocniej. Słuchając tego utworu w wersji studyjnej zawsze mimowolnie porównuję go do studyjnego nagrania „Phantom Of The Opera” z CC. Uważam, że w obu przypadkach tylko wersja live oddaje prawdziwy charakter tych kompozycji i ukazuje pełny zasięg możliwości wokalnych Tarji. Moje refleksje się potwierdziły i zostałam wbita w podłogę. To był dla mnie jeden z punktów kulminacyjnych tego wieczoru (tak, było ich więcej!) Kolejnym okazał się set akustyczny, podczas którego Tarja oraz jej zespół wystąpili w czapkach Mikołaja, rzuconych na scenę przez nas, fanklubowiczów podpierających barierki. Tarja rozdała członkom zespołu czapki podpisane ich imionami, a sama założyła inną, przeznaczoną specjalnie dla niej. Pamiętam jej słowa:
„This one is special, yes?”

[Obrazek: fVxQsg4.jpg?2]

Nie pamiętam za to wszystkich utworów zagranych w secie akustycznym, gdyż byłam w stanie zbytniej euforii, by skupić się na doznaniach artystycznych. Chwyciłam szybko aparat, aby uwiecznić te wyjątkowe chwile. Tarja wyglądała tego wieczoru olśniewająco. Zaprezentowała trzy piękne kreacje, które doskonale odzwierciedlają koncepcję jej najnowszego albumu. Królował kontrast czerni i bieli. Dopasowany kolorystycznie mikrofon (biały) u wielu fanów z pewnością wzbudził jednoznaczne skojarzenia. Tarja i o nich nie zapomniała. Perfekcyjnie wykonała składankę Tutankhamen/The Riddler/Ever Dream/Slaying The Dreamer, wspomagana przez swego gitarzystę Alexa, który całkiem nieźle poradził sobie na wokalu. Lata mijają, a głos Tarji, mimo intensywnej eksploatacji w repertuarze zarówno rockowym, jak i klasycznym, zachował swoją moc i głębię.

[Obrazek: tiv0k8t.jpg?1]
[Obrazek: 2PKNiOR.jpg?1]
[Obrazek: INYemD4.jpg?1]
[Obrazek: wzRXyvY.jpg?1]


Ani się obejrzeliśmy, gdy wybrzmiały ostatnie dźwięki „Too Many”. Zgasły światła, wizualizacje w tle sceny, a członkowie zespołu odłożyli swoje instrumenty i rozpłynęli się w mroku. Przyszła kolej na nas. Na sali zawrzało, a publiczność głośno domagała się bisów. Dostaliśmy trzy dodatkowe utwory. W tym czasie rzuciliśmy na scenę polską flagę podpisaną przez fanów, którą Tarja podniosła i zarzuciła sobie na plecy, po raz kolejny dziękując zgromadzonej publiczności za wsparcie i entuzjastyczne przyjęcie (trzeci punkt kulminacyjny wieczoru).

[Obrazek: LFUQIi2.jpg?1]

W święto Mikołajek fani nie zapomnieli również o fińskim Dniu Niepodległości, obchodzonym akurat 6 grudnia.

Tarja zeszła ze sceny z plakatem „Hyvää Itsenäisyyspäivää”.
To był koniec tego wspaniałego wieczoru. Przyszła pora na dzielenie się wrażeniami i kolejne pamiątkowe zdjęcia. Łącznie zrobiłam ich ponad 250, co na koncercie zdarzyło mi się po raz pierwszy. Tarja wyglądała zachwycająco, a ja nie potrafiłam oderwać od niej obiektywu aparatu.
Dla mnie najpiękniejszym podziękowaniem za ten wyjątkowy, Mikołajkowy koncert Tarji są dwa zdjęcia, które artystka umieściła na Instagramie, wyrażając swoją wdzięczność za ciepłe przyjęcie na obu koncertach w Polsce.
[Obrazek: 5o8KlBW.jpg?1]
Te słoiczki z kolorowymi denkami to moje własne domowe przetwory, które we wtorek rano wyjęłam ze swojej kuchennej szafki. Dać swojej idolce coś własnej produkcji – BEZCENNE. Mam nadzieję, że moje dżemiki przypadły jej do gustu.

[Obrazek: 1Xgszb0.jpg]
Mikołajowe czapki były zakupem czysto spontanicznym, dokonanym pod wpływem impulsu. Dzieci pytały: „Mama, po co ci tyle czapek”? A ja na to, że na akcję koncertową, dla fanów. W planach mieliśmy przywdzianie tego mikołajowego atrybutu na początku koncertu oraz do wspólnego zdjęcia na jego końcu, ale Tarja postanowiła inaczej i czapki uatrakcyjniły akustyczną część występu. Zaplanowana przez nas akcja koncertowa potoczyła się własnym trybem. Niezmiernie się cieszę, że zespół docenił nasze starania i z chęcią przyłączył się do tej mikołajkowej inicjatywy.

[Obrazek: NpM0O2y.jpg?1]

Dziękuję Tarji i jej zespołowi za wspaniałe widowisko, jakiego byliśmy świadkami we Wrocławiu. Artystka ma wokół siebie fantastyczną, zgraną i profesjonalną ekipę, dzięki czemu każdy jej koncert jest niezapomnianym przeżyciem. Potrafi zawładnąć sceną i porwać publiczność do wspólnej zabawy. Wyraźnie widać, że cieszy się każdą chwilą spędzoną na scenie i potrafi przekazać te pozytywne emocje swoim fanom. Ma w sobie dużo ciepła i szczerej radości z bycia sobą. Jest silna, niezależna i szczęśliwa. W moim osobistym odczuciu Tarja jest kobietą spełnioną i świadomie kierującą swoją karierą. Wytrwale kroczy własną ścieżką, jednocześnie podtrzymując ducha przeszłości, ku radości fanów dawnej ery NW.

W ostatnim czasie poznałam bardzo wiele osób, które z zainteresowaniem śledzą i wspierają jej solowe dokonania. To wspaniałe. Dziękuję wszystkim tym, których miałam okazję poznać osobiście i już teraz z utęsknieniem oczekuję kolejnego koncertu Tarji w naszym kraju.
Kiitos!!!

[Obrazek: DHTNESQ.jpg?1]
[Obrazek: HPBf5W5.jpg]
[Obrazek: lJUSJPZ.jpg?1]









[Obrazek: large.gif]



2.108

Ada, pięknie dziękuję za świetną relację i podzielenie się wrażeniami z koncertu. W klimacie Twoich opisów czuć wielką pasję a ludzie z pasją są dla mnie wyjątkowi- podziwiam i życzę wytrwałości:)
Anna

1.194

Wooow, rewelacyjna relacja :)! Cudownie opisane wydarzenie, krok po kroku, z wielką pasją i zaangażowaniem! Ile pięknych zdjęć! Aga, masz niewątpliwie talent reportersko-dziennikarski! Pełen profesjonalizm, a jednocześnie mnóstwo osobistych przeżyć i refleksji..Świetna robota! Dziękujemy :)!
We are here to care for the garden
The wonder of birth
Of every form most beautiful...
Agnieszka

199

Beatko, Aniu! Dziękuję Wam pięknie za wyrazy uznania i bardzo się cieszę, że moja relacja przypadła Wam do gustu :) Inaczej nie potrafiłam tego opisać! To był tak wspaniały i wyjątkowy dzień, że zapamiętam go na zawsze. Tyle pozytywnych wrażeń, emocji i tego zaraźliwego Tarjowego uśmiechu... Musiałam wylać z siebie potok osobistych refleksji, wciąż nie potrafię myśleć o tym wydarzeniu bez wypieków na twarzy :blush:
Aniu - dziękuję za motywujące słowa! Dziennikarz ze mnie żaden, ale uwielbiam pisać relacje z dobrych koncertów :)
Co do zdjęć, to chciałam wrzucić ich więcej, ale musiałam usunąć ze względu na limit ustanowiony przez administratora - 15. Uważam, że w przypadku tego koncertu to stanowczo za mało ;)
[Obrazek: large.gif]



1.060

Aga kapitalna relacja ,aż wspomnienia mi wróciły w trakcie czytanie ,to był tylko jeden dzień ale jaki genialny i niepowtarzalny a chwile tam pod sceną zostaną ze mną na zawsze w sercu i umyśle na zawsze do ostatnich moich chwil .Fajnie że miałem okazję poznać ludzi a z tymi których znam zrobić serdecznego misiaczka
[Obrazek: 478410pojazdysamolot0251.gif]
One Shoot One Kill



Aby móc dodawać komentarze na Nightwish PL, musisz posiadać konto.

Załóż konto...

...aby stać się częścią społeczności Nightwish PL. :)

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się poniżej.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości