Płyta Tygodnia - nowa zabawa (10 kolejka)

  • 1 ...
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
Patryk

387

Moje pierwsze spotkanie z zespołem jak i tym podgatunkiem. Całkiem udane. Wokal Veddera jest bardzo charakterystyczny, miły dla ucha. Całość ogólnie klimatyczna, świetnie wpasowuję się w lata 60 i 70. Można się wyluzować, zahipnotyzować. Fajnie jest poznać trochę klasyki. Teraz już tak się nie gra, czasy też się zmieniły. Na fali muzyki, odbyłem psychodeliczną podróż w czasie. Przypomniała mi się książka którą ostatnio przeczytałem - Manson. Ku zbrodni, jak i serial Era Wodnika z Duchovnym ;)
Alicja

1.513

Pearl Jam... Jedyne, co przyszło mi do głowy po przesłuchaniu tego albumu to to, że stanowczo za mało słucham Pearl Jam! Z ich twórczości kojarzę kawałek "Last kiss" i nic więcej, sama nie wiem dlaczego tak się stało. Bardzo przyjemna muzyka, na pewno tej jesieni będzie często gościć w moich głośnikach.

Album do tej zabawy miałam przygotowany zanim jeszcze się rozpoczęła ;) Ale jak to czasem bywa, ostatecznie z moich planów wyszło coś zupełnie innego. Tyle jest świenych krążków, którymi chciałabym się z Wami podzielić... No, ale do rzeczy.

Loreena McKennitt - Elemental (1985)

[Obrazek: MI0002351900.jpg?partner=allrovi.com]
Debiutancki album kanadyjskiej wokalistki i multiinstrumentalistki grającej muzykę celtycką. Większą część albumu stanowią tradycyjne irlandzkie i angielskie piosenki. Oprócz nich, pojawiają się też dwa utwory, których tekstami są wiersze - "Stolen child" z wierszem W. B. Yeatesa i "Lullaby" z tekstem Williama Blake'a. Ciekawym jest fakt, że nagranie tego albumu zajęło tydzień, a za studio posłużyła... stodoła ;) Efekt oceńcie sami.

Spoti: https://open.spotify.com/album/0JjzYHx3VDEFgqpHIrkaPp
YT: https://www.youtube.com/watch?v=SFzswlfu...f1OMhXoq8a
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.10.2017, 22:22 przez hietAla.)
[Obrazek: tumblr_otqurwgWjA1v2orepo1_500.gif]

809

Pearl Jam - Ten

Koleżanka ze studiów mocno polecała mi ten zespół. Dla mnie był okej, ale nie mój klimat. Przesłuchałam wskazany album i pozostaję przy poprzednim zdaniu - podoba mi się, ale nie na tyle, żebym często go słuchała. Co ciekawe, miałam wrażenie, że sporo utworów z płytki już wcześniej słyszałam  - być może w radiu, albo w barach, w których puszczają rockową muzykę :D
"Od lat najmłodszych, lat dziecinnych,
Życ ani patrzeć tak jak inni
Nie mogłem; ze wspólnego zdroju
Nie płynie też namiętność moja."
Anna

1.389

Loreena McKennitt - Elemental

No, no...jeśli takie dzieła powstają w stodole w ciągu tygodnia, to wyobrażam sobie, co powstało w studiu, w standardowym czasie i zmierzam to sprawdzić ;). Już od pierwszych dźwięków wiedziałam, że chcę słuchać dalej! Cóż za przepiękny głos! Dźwięczny, głęboki, mocny i delikatny zarazem. Czy Loreena śpiewa solo, czy jej głos nakłada się na chórki, zawsze brzmi idealnie czysto. Wielu artystów wzbogaca swą twórczość brzmieniem różnych celtyckich instrumentów i ja coraz bardziej to lubię. Powiem szczerze, że nawet nie wiem jak się niektóre nazywają. Zdecydowanie prym wiedzie tu harfa, są szkockie dudy, jakieś piszczałki, flety, ale chyba słyszę tu również znajome uilleann pipes i bodhran. Chociaż gdy słuchałam She Moved Through the Fair stwierdziłam, że pani Mc Kennitt brzmi równie pięknie bez akompaniamentu, ze znikoma ilością instrumentów w utworze potrafi stworzyć niesamowity klimat.
Moje muzyczne ucho wyłapało też Lullaby. Motyw burzy, kołysanka i recytacja z utworu Blake'a - bardzo ciekawe połączenie! Podczas odsłuchu całej płyty miałam przed oczami sceny z filmów typu Hobbit czy LOTR. Utwory bardzo mi pasują do tych obrazów. Elemental ma specyficzny klimat, jest baśniowo, mistycznie. Wokalistka ma iście anielski głos, więc "rozpłynęłam" się w tej muzyce. Bardzo pozytywny odbiór, wspaniałe wrażenia i myślę, że nie poprzestanę tylko na tej jednej płycie. Dzięki Ala za  propozycję :)!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.11.2017, 21:42 przez anulka79.)
We are here to care for the garden
The wonder of birth
Of every form most beautiful...

120

Loreena McKennitt- Elemental
To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Loreeny. Wrażenia mam jak najbardziej pozytywne, zarówno dzięki pięknemu głosowi wokalistki, jak i muzyce obfitującej w instrumenty (to chyba pierwszy raz kiedy usłyszałem- a przynajmniej byłem w stanie świadomie wyróżnić- harfę wplecioną w inne instrumenty). W tej chwili mam w głowie fragment otwierający piosenkę "Blacksmith" :) Podobało mi się też użycie męskiego wokalu w "Carrighfergus".
Z pewnością sięgnę po więcej płyt tej artystki.

Wrażenia z "Ten" wrzucę w weekend.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.11.2017, 20:08 przez Piotrek.)
"Crappy band, crappy equipment, no commercial potential"

Yeah, right....
Maciej

1.179

  • Maciek

    Offline DE Staff
  • Paradise Seeker
LOREENA MCKENNITT - ELEMENTAL
Znałem kilkanaście utworów Loreeny wcześniej, ale chyba późniejszych, bo były troszkę inne. W momencie włączenia Elemental zaskoczył mnie jednak wokal, świetnie wyciągnięty w miksie, ta płyta oddycha. Materiał jest bardzo spójny, mimo że utwory się różnią, a to w otwierającym Blacksmith pojawia się akordeon, a to dodatkowy wokal męski w jednym z utworów, a to recytacja, sporo odgłosów przyrody.
Brzmienie płyty opiera się w zasadzie na trzech głównych instrumentach: harfie, wiolonczeli i klawiszach. To nie jest taki typowo folkowy zestaw, choć to płyta folkowa, może trochę też new-age'owa, ale ten folklor to nawet nie tyle aranże, ale krążek w całości przesiąknięty jest duchem lasu, łąk, przyrody, krystalicznych źródeł, wiatru i Herna czającego się za konarem. Doceniam wyrazistość, której czasem brakuje na przykład twórczości Enyi.
Czy płyta jest za krótka? Raptem trzydzieści parę minut. Myślę, że nie, to idealny czas, żeby oczarować, a nie zanudzić. Podejrzewam, że 80 minut takiego klimatu mogłoby być trochę nużące. Zatem w praktyce brak słabych punktów. Świetny krążek, sadzę, że jeszcze się na coś od panny McKennitt skuszę. :)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.11.2017, 14:59 przez Maciek.)

120

Moje pierwsze świadome zetknięcie z muzyką Pearl Jam, pomimo że nazwa była mi znana już od dawna.
Po przeczytaniu opisu płyty pełnego informacji na temat znaczenia tekstów na krążku, zajrzałem na stronkę z tekstami żeby poczytać w czasie odsłuchiwania. Najbardziej chyba trafiło do mnie pod tym względem "Why Go" o dziecku w zakładzie psychiatrycznym.
Zgadzam się z przedmówcami że głos wokalisty jest bardzo ekspresyjny.
Muzycznie nie jest to płyta, która do mnie trafia, ale na pewno warto było przesłuchać klasyczny krążek, choćby dla zapoznania się. Na pewno nie był to czas stracony :)
Przy okazji: odsłuchiwałem płytę na Spotify i zaraz po zakończeniu ostatniego utworu włączyło się "MInd Your Manners" ze znacznie nowszej płyty "Lightning Bolt". Ależ zmiana klimatu! :D
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2017, 19:24 przez Piotrek.)
"Crappy band, crappy equipment, no commercial potential"

Yeah, right....
Maciej

1.179

  • Maciek

    Offline DE Staff
  • Paradise Seeker
Ponieważ Ada28 poprosiła o przesunięcie o tydzień, zatem prosimy dziś Piotrka o jego propozycję. Oczywiście zachęcam wszystkich uczestników zabawy do stopniowego nadrabiania zaległości. :)

120

Zdecydowałem się zaprezentować Wam płytę:

Heidevolk- Batavi

Pomimo sporej liczby zespołów pochodzących z Holandii nie sposób wśród dorobku tych najbardziej znanych usłyszeć czegoś w ich ojczystym języku. Tym chętniej zabrałem się za odsłuchiwanie twórczości Heidevolk, szczególnie, że użycie języka holenderskiego jest w ich przypadku tylko jednym z przykuwających uwagę elementów. Innym jest bardzo charakterystyczne podejście do wokalu, szczególnie jak na zespół z nurtu "folk/pagan". Jeśli dodać do tego ciekawe melodie, to mamy w wyniku zespół, któremu warto się przyjrzeć, do czego niniejszym zachęcam :)
Krążek, który chcę Wam zaprezentować opowiada historię plemienia Batawów i ich powstaniu przeciwko Imperium Rzymskiemu.

Płyta na YT: https://www.youtube.com/watch?v=LCZDpwYV5_U
Krążek jest dostępny też na Spotify.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.11.2017, 19:31 przez Piotrek.)
"Crappy band, crappy equipment, no commercial potential"

Yeah, right....
Agnieszka

350

Loreena MCKennitt - Elemental

Miałam przyjemność słuchać Loreeny McKennit już wcześniej, ale była to zaproponowana przez YT składanka “The Best Of”. Pamiętam, że już wówczas spodobał mi się jej głos. Z chęcią więc sięgnęłam teraz do zaproponowanego krążka „Elemental”. Rok wydania oraz czas i miejsce nagrania albumu tylko mnie zachęciły  do odsłuchu, zaostrzając apetyt na czyste, dźwięczne melodie, urzekające swoją autentycznością i szczerością. Spójność kompozycji, przepiękne aranżacje instrumentalne (zwłaszcza brzmienie harfy) i przede wszystkim krystaliczny, przeszywający wręcz wokal artystki okazały się połączeniem idealnym. Gdy wreszcie udało mi się odsłuchać cały album bez konieczności odrywania się co chwilę do innych czynności, odpłynęłam... Wyciszyłam się, zrelaksowałam i poczułam spokój, którego nie zmąciła nawet burza w „Lullaby”. Odgłosy burzy i ćwierkania ptaków na tym krążku przenoszą mnie na łono przyrody, a konkretnie do zielonego, pachnącego lasu. I wówczas dostrzegam „czającego się za konarem Herna” (Maciek, bardzo trafne spostrzeżenie). Podczas słuchania całej płyty widzę przed oczami sceny z ukochanego „Robina z Sherwood” (tego z lat 80-tych). Muszę kiedyś przeprowadzić mały eksperyment i odpalić tenże serial przy dźwiękach albumu Loreeny. ;) Z pewnością wrócę do „Elemental” jeszcze niejednokrotnie.  Płyta jest krótka, ale jakże ujmująca :) Niezwykle świeża. Jasna i klarowna niczym woda szemrząca w leśnym strumyku. Prawdziwa perełka. Kiitos, Ala!
[Obrazek: 2edt892.gif]



    • 1 ...
    • 7
    • 8
    • 9
    • 10
    • 11
    • 12

Aby móc dodawać komentarze na Nightwish PL, musisz posiadać konto.

Załóż konto...

...aby stać się częścią społeczności Nightwish PL. :)

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się poniżej.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości