Pięć charakterystycznych elementów twórczości Nightwisha

Justyna

2.730

Zastanawiając się nad całokształtem twórczości Nightwisha, naszła mnie refleksja nad tym, jakie elementy uznaję za wyróżniające, za absolutnie niezbędne, by utwór nazwać utworem na wskroś Nightwishowym? Rozważałam wokal, charakterystyczne słowa w tekstach, które powracają, aspekty brzmienia, smak utworów, pewien szczególny patos i tu pojawia się moje pytanie do was: jakie elementy twórczości Nightwisha, elementy jakiegokolwiek rodzaju uznajecie za niezbędne, za Nightwishowe do cna? Postawię sprawę tak: gdybyście nagle mieli wylądować na bezludnej wyspie, to jakie eteryczne czy nie eteryczne elementy twórczości NW zabralibyście ze sobą, jakie wrażenia, by mieć jak najpełniejsze wrażenie obecności ich muzyki? Możecie wybrać tylko pięć!
Pomyślałam, że taka otwarta, trochę filozoficzna, rozlazła dyskusja, poprawi trochę kondycję waszych palców i znów zaczniecie żywiołowo klepać w forumową klawiaturę. ;)
Zatem...
Bezludna wyspa to okropne miejsce. Bardzo bezludne. Ciche. Słychać tylko szum fal i nie mogę mieć tak po prostu materialnych płyt (i tak nie zadziałałyby bez odtwarzacza), ale mogę mieć te elementy... Myślę, że zabrałabym ze sobą:

1. Orkiestralne tło, bo to ono od ładnych już paru lat dodaje utworom rozmachu lub też je wysubtelnia, unosi, czyniąc baśniowymi, filmowymi, patetycznymi i magicznymi.
2. Solówki Emppu, gdyż... Emppu, gdy tego chce, potrafi tworzyć piękne w swej prostocie, ciepłe solówki, pełne słońca ze Sleeping Sun czy zadumy z Dead Boy's Poem.
3. Klawisze Tuomasa, ponieważ je uwielbiam, gdy są i zawsze jest mi ich za mało; klawisze z utworu Lappi, Ever Dream, The Forever Moment... 
4. Wszystkie dudziarskie i niedudziarskie instrumentalizacje Troya, bo dają mi przestrzeń, las, pustkowie i dystans do miasta.
5. Przedziwną tajemniczą fińską lesistość i jeziorzystość, której nie da się opisać, a bez której Nightwish nie byłby Nightwishem. Nie jest ona namacalna, nie jest bezpośrednio związana z tekstami czy muzyką, ale ona po prostu w nich jest i już - chłodna, mistyczna i dziwaczna, ale bardzo ichna. :)

I to te pięć elementów najbardziej kojarzy mi się z całością rozległego krajobrazu Nightwisha. Ktoś powiedziałby, że przynajmniej dwa z nich (instrumentalizacje Troya i orkiestra) są stałą składową twórczości zespołu od niedawna, ale to nie całkiem prawda, bo choć nie było ich wcześniej, to jednak zawsze były tam potencjalnie. Choćby w Fantasmic był flet, a zamiłowanie Tuomasa do muzyki filmowej prosiło się o orkiestralny rozmach, jego zapowiedź była w samej muzyce.
Nie wymieniłam z kolei wokalu, nawet wokalu Tarji, wokalu w ogóle, a dlaczego? Bo po głębszym namyśle, choć tyle wojen było o te wokalistki, Tarja zaś tak mocno wrosła w wyobrażenia o zespole, to jednak, moim zdaniem, esencja Nightwisha leży w muzyce, w czymś głębszym niż wokal, o czym najlepiej świadczy fakt, że choć się zmieniał i nie zawsze na lepsze, to jednak Nightwish wciąż był na wskroś Nightwishowy pod linią wokalu. 
Podejrzewam, że te pięć elementów to mało, malutko, ale takie zawężenie zbliża bardziej do esencji zespołu. Moja prywatna, wyobrażona kwintesencja Nightwisha zaś tkwi w tych pięciu elementach.

Aby móc dodawać komentarze na Nightwish PL, musisz posiadać konto.

Załóż konto...

...aby stać się częścią społeczności Nightwish PL. :)

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się poniżej.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości