Osobliwe zwierzęta

  • 1 ...
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Patryk

387

Zapowiedź:
[Obrazek: new-species.jpg?w=1000&h=600&crop=1]
W głębinach Oceanu Indyjskiego odkryto stworzenie będące skrzyżowanie baloniku z statkiem kosmicznym. Nikt nie wie, cóż to jest. Może żachwa lub meduza, a może coś kompletnie nowego. Jedno jest pewno! Wygląda nieziemsko :P . Ciąg dalszy jutro (mam nadzieję).
Adrian

3.287

To zdumiewające ile jeszcze sekretów, miejsc czy gatunków jest do odkrycia na naszej planecie. ;) Zwłaszcza w otchłaniach oceanu. Czekamy zatem na klasyfikację tego stworzenia ;)
Żadna sprawa nie jest przegrana, dopóki choć jeden szaleniec o nią walczy. Tylko wariaci są coś warci.
Patryk

387

62. Tremoctopus
[Obrazek: s2k1v2j.jpg]
Oto Batman niebiańskich, morskich odmętów! Post dotyczy czterech gatunków tzw. ośmiornic-kocy. Te arcyciekawe głowonogi, rozpinają pelerynę w sytuacjach zagrożenia życia aby wydać się większe, a nie siać postrach w Gotham. Adaptacja dość typowa, sposób wykonania, iście majestatyczny. Owy wachlarzyk może zostać całkowicie odrzucony, gdy zajdzie potrzeba. Dobry patent dla panien młodych na wesele. Nie jesteś pewna pana młodego? Rzuć mu wielkie welon na twarz! A właśnie. W kwestii samców. Mają jedynie parę centymetrów, samice natomiast ponad 2 metry! Jako, że mały dużo może, samce Tremoctopus przekształciły jedno z ramion w hektokotylus czyli wystrzeliwany narząd kopulacyjny! Niestety, samczyki po takim procederze giną. Jak to w naturze bywa, doczekają się licznego potomstwa (nieliczni szczęściarze). Ostatnią imponującą cechą tych ośmiornic jest to, że potrafią wykorzystać w niekoniecznie miły sposób, żeglarza portugalskiego, gatunek parzydełkowca. Przywłaszczają sobie jego paraliżujące macki! Zmyśle istoty, nieprawdaż? Sam Mroczny Rycerz pozazdrościłby arsenału ;)




63. Euprymna scolopes
[Obrazek: 397510-small.jpg]
Malusieńki klejnot z Hawajów. Słyszałem, że sam Aquaman takie hodował w Atlantydzie (w przerwach między browarami). Zadziwiające u tego gatunku kalmara jest symbioza z bioluminescencyjną bakterią, umieszczoną  w organach świetlnych. Euprymna, karmi symbionta a ten zapewnia tzw. kontr-oświetlenie, np. w świetle Księżyca. Owego związku, nie można nazwać do końca szczęśliwym. Zapotrzebowanie mikrobów, plus wysoka podaż energii związanej bioluminescencją, sprawiają, że codziennie "wydalają" aż 95 procent populacji bakterii. A później znów pobierają... Poniekąd, dzięki temu mechanizmowi małe kalmarzątka mogą nabyć "odrzucone" symbionty i mieć świetlaną przyszłość. Wygląda to na jakąś pokręconą wymianę dóbr między pokoleniami z egoistycznych pobudek. Przyroda bywa naprawdę skomplikowana. Zapytajcie biochemika! Jakby na to nie patrzeć bez mikrobów nie ma życia na Ziemi, w postaci jaką znamy. Może słyszeliście, że w 90% (szacunki są różne, niektórzy twierdzą, że z aż 99%) składamy się z mikroorganizmów?! Bez mikrobiomu, nie bylebyśmy w stanie funkcjonować w zdrowy, energiczny sposób. Tak! Ciało człowieka jest złożonym i tajemniczym ekosystemem! Jakiekolwiek organizmy o wyższym stopniu organizacji komórkowej nie istniałby bez symbiogenezy (aktualnie endosymbiozy, czyli seryjnemu zasymilowaniu  przez drobnoustrój innych (mitochondria i chloroplasty) w ramach eonów lat ewolucji.
Następny post pojutrze czy jakoś tak. Póki co, zakończę humorystycznym akcentem (oraz zapowiedzią). Widzieliście kiedyś morski mop?
[Obrazek: Hopkins-3-600x400.jpg]

A jakże! To ślimak nagoskrzelny! Dwa gatunki będą bohaterami następnego artykułu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2019, 23:30 przez LuciferMorningStar.)

2.236

Świat którym się fascynujesz chyba zachwyci każdego? Czytając ostatni wpis pomyślałam ,że pióro masz lekkie i że sposób w jaki opowiadasz o tych stworzonkach jest "bajkowy".
Patryk

387

No, cóż Beato. Jestem fantastą. Lubię czytać fantastykę i literaturę popularnonaukową. Dobrze jest mieć swój styl, ponadto uważam, że najpiękniejszą, pełną magii baśnią są cuda rzeczywistego świata (polecam Magię rzeczywistości, pióra Richarda Dawkinsa).
64. Melibe
[Obrazek: m20064b.jpg]
Rodzaj Melibe, wyróżnia się od i tak cudacznych, ślimaków nagoskrzelnych. Nasz bohater (M. viridis) posiada aparat gębowy (normalnie to radula czyli tarka służąca do zeskrobywania pożywienia) przekształcony w kaptur ustny, którym łapczywie niczym nadgorliwa sprzątaczka, zasysa wszelkie cząsteczki pokarmowe (oraz pechowe rybki) dostępne w pobliżu. Ten kosmiczny, tudzież lovecraftowy potwór, chlubi się umiejętnością mimetyzmu czyli upodobniania się do podłoża. Jakiekolwiek próby opisu, nie oddadzą wyjątkowości tego ślimaka w akcji:




[Obrazek: 2708863308_1f0727e5ef_z.jpg]
Melibe leonina jest prawdziwym żelkowym stworem. Naukowcy zauważyli, że po wyłowieniu wydziela owocowy zapach (często można napotkać informację, że arbuzowy). Póki co, nie wiadomo czemu służy, mniemam, że panie biolożki lubią łapać ten gatunek :) . Warto wspomnieć o symbiozie z "morskim robakiem" wieloszczetem, który zajmuję się pożeraniem odchodów Melibe leoniny (koprofagia). Robaczek ma obiadek, ślimak zaciera ślady zapachowe (gdyby tak ludzie, nie musieli się martwić, kwestią kanalizacji odpływowej, szamba i ścieków, ach). Związek ekstrawagancki lecz trwały. I jak zauważyliście, należy do gangu "kapturowców"




65. Kieszennik dwupręgi
[Obrazek: full?d=1534478959]
Malusieńkie nietoperze z rodziny upiorowatych, słynące z specjalnego atraktora na samicę. Na skrzydłach posiadają kieszonki do których "ładują" wszelkie wydzieliny ciała (krew, spermę, mocz i cholera wie co jeszcze). Pomyślicie pewnie, że taki smród nie spełni roli afrodyzjaku? Macie rację. Zawartość "koszy na śmiecie" przyciąga pewne mikroby i to one produkują przyjemne zapaszki (i zawsze odwalają czarna robotę). Samiczki z kolei są sławnymi gaworzącymi mamami. Do niedawna sądzono, że wokalizację ukierunkowane na młode pokolenie, są domeną wyłącznie naczelnych (czyli między innymi nas).
66. Cymothoa exigua
[Obrazek: 3082145bddaea783bb58b43d98f54227d439b320v2_hq.jpg]
Prawdziwy hit! Cymothoa jest pasożytniczym skorupiakiem, który jako jedyny, zastępuję funkcjonalnie narząd, który odbiera hostowi (gospodarzowi). Wchodzi do ust przez skrzela (ależ proszę, bez obscenicznych skojarzeń), wysysa krew z  języka aż ten odpadnie i zajmuję jego miejsce. Co tam piercing! Spróbujcie czegoś takiego! Po niecnym procederze, skorupiak żywi się tym, co ryba. Ba! Mało tego! Zmienia płeć na kobiecą i przyciąga samce. Cóż, za dzikie orgie muszą odbywać się w jamie gębowej, nieszczęsnej ryby. To, kto chętny na taką protezę?! Przykład tej niezwykłej relacji pokazuję cienką granicę między pasożytnictwem a symbiozą. Niektórzy naukowcy uważają, że parazytyzm jest rodzajem symbiozy tyle, że antagonistycznej ( można domniemywać, że od takiej komitywy, zaczyna się). Jak widzicie ewolucja pełna jest wyjątków od wyjątków, ciężko o transparentne reguły. Przyroda jest piękna w swej nieprzewidywalności. W dwóch ostatnich postach, chciałem podkreślić rolę symbiozy i współpracy międzygatunkowej w ekosystemach wszelkiej skali. Mam nadzieję, że przyjemnie się Wam czytało :P
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2019, 23:29 przez LuciferMorningStar.)
Anna

1.389

Nieprawdopodobny jest świat, który opisujesz! Nie dość, że te wszystkie okazy są mega-kolorowe i mają nieziemskie kształty, to prowadzą niesamowite życie i ukazują jakie to przedziwne "funkcje" mogą mieć żywe istoty! Lucifer, kolejny raz jestem pod wielkim wrażeniem Twojej wiedzy. Dziękuję, że dzięki Tobie możemy poznać tą fascynującą materię. Gdyby nie te posty, nie miałabym pojęcia o istnieniu takich cudów. Stworzyłeś tu piękny leksykon! Oczywiście studjujemy go razem z moją pociechą :) Dzięki i czekamy na więcej!
We are here to care for the garden
The wonder of birth
Of every form most beautiful...
Patryk

387

Dziękuję, za komentarze (szczególnie Ani) które niosą światło, zapewniając pokarm dla moich nadreaktywnych neuronów i wysychającej od wysokich temperatur motywacji ;)

67. Ctenizidae
[Obrazek: original.jpg?1545399480]
Pająki można podzielić na polujące biernie (czyli takie jak krzyżaki i kątniki, przędącą sieć) oraz aktywnie (opisywane przeze mnie skakuny i bolas). Nasz bohater zrezygnował z pracochłonnego i misternego procesu budowania sieci. Niczym Bilbo Baggins z mrocznego, alternatywnego wymiaru, zastosował innowacyjną pułapkę. Chatkę z drzwiami ;) Tak się rozleniwił, że czeka aż dostawca, wyśmienitej papki tkankowej, sam zapuka do wrót domostwa, a raczej zawibruję. Sidła są oczywiście doskonale zamaskowane.




A co z nieproszonymi gośćmi? Kosa! Przybyszem okazuję się sama śmierć! (czyli pasożytnicza błonkówka z rodziny Ctenocerinae, nawet podobna do kostuchy, z żądlącym pokładełkiem tudzież ovipositorem zamiast broni Tanatosa)
[Obrazek: showimg.php?filename=oo_26176.jpg]
68. Eriauchenius
[Obrazek: 6296248873_6aaecdcb68_b.jpg]
Mają prehistoryczny rodowód, ostre niczym szablę szczęki (właściwie szczękoczułki czyli chelicery) i przeogromny apetyt na pajęczych pobratymców. Wielu naukowcom przypominają pelikany, stąd anglojęzyczne określenie Pelican-Spider. Tak jak poprzednik, nie budują sieci aczkolwiek wykorzystują już zbudowane, do wytwarzania wibracji charakterystycznych dla konkretnego gatunku (jak widać, każdy pająk posiada swoją sygnaturkę, a internetu i facebooka na osiem oczu nie widział!).




Opisane przeze mnie pajęczaki, charakteryzuję oryginalne adaptację. Porzuciły tradycyjne sieci aby łapać delikwentów, we własny niepowtarzalny sposób i delektować się łupem. A to i tak szczyt góry lodowej! Niektóre gatunki plują lepką, trującą siecią jak najprawdziwszy Spider-Man, inne naśladują feromony ciem, kończąc miłosne uniesienie. A nowym odkryciom nie ma końca! No dobra. Następny bohater bo nabawicie się arachnomani ;)
69. Stenocara dentata
[Obrazek: Cactus%202.jpg]
Na piekielnej pustyni Namib, mogą przetrwać najosobliwsi specjaliści. Aby pozyskać wodę, która jest luksusowym towarem w tych ekstremalnych warunkach, twarde chrząszcze ustawią się w pozycji przedstawionej na obrazku i czekają na bryzę znad oceanu (popisy akrobatyczne, zaczynają w nocy lub nad ranem). Mgła kondensuję się dzięki hydrofilowym (przyciągającym wodę) guzkom oraz hydrofobowym (odpychającym) woskowym kanalikom na pancerzu, aby spłynąć siłą grawitacji do miejsca przeznaczenia (zaiste ślicznego aparatu gębowego). Niebagatelną rolę pełni kolor owada (noszę się na czarno bo uwielbiam skwierczeć). W południe absorbuję ciepło, w niższej temperaturze wychładza się, dzięki czemu, jak się domyślacie, zebrana ciecz nie wyparowuję. Miejscowa ludność nazywa je łapaczami mgły i zabiera urobek. Toż, to skandal! A idź pan wykop studnię;) Żarty, na bok. Następny post, pewnie będzie o parazytach oraz dojnych krowach ;)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.08.2019, 22:04 przez LuciferMorningStar.)
Adrian

3.287

Ten wątek to prawdziwy zbiór "niezliczonych form niezwykłego piękna". ;) Niezmiennie zaskakuje mnie jak różnorodny i nieprzewidywalny jest ten świat.

Rozmawialiśmy nawet z Beatką jakiś czas temu o tym skorupiaku... Cymothoa. To stworzenie jest tak absurdalne w moim człowieczym umyśle, że aż niesamowite. :)
Żadna sprawa nie jest przegrana, dopóki choć jeden szaleniec o nią walczy. Tylko wariaci są coś warci.
Patryk

387

70. Mszyce
[Obrazek: 2013-07-01_19-17-28-Aphidoidea.jpg]
Cóż może być fascynującego, w powszechnie znanych szkodnikach? Bardzo dużo. A z czego słynie rodzaj ludzki? Z masowej eksterminacji. Pora na obrazoburcze odkupienie, frapujący pluskwiaków. Aphidoidea pojawiły się już permie (przed erą dinozaurów oraz ssaków) i wynalazły masowe klonowanie, fachowe zwane partenogenezą (w dzieworództwie, jajeczka nie są zapładniane przez samce), przed Maryją Dziewicą oraz Georgem Lucasem. W stabilnych warunkach, ta forma rozrodu jest niezwykle efektywna, o czym przekonali się choćby ogrodnicy czy rolnicy. Mszyce potrafią zrzucić mannę z nieba (co odczułem na własnej skórze, dosłownie). Nasi bohaterowie wysysają takie ilości soków roślinnych (a więc multum cukrów), że poprzez syfony, wydalają zbędne resztki. Nic jednak w przyrodzie się nie marnuję. Mrówki, wielce cenią płynne odchody pluskwiaków. Oba gatunki zawarły sojusz zwany protokooperacją czyli symbiozą okresową (fakultatywną). Delikatne mszyce mają ochronę, mróweczki darmowy, niewyczerpany pokarm (zjawisko to zwane jest trofobiozą).
[Obrazek: red-aphids.jpg.838x0_q80.jpg]
Wszystko pięknie. Jest jednak pewien szkopuł. Soki roślinne są ubogie, w choćby aminokwasy. Jak sobie radzą nasi bohaterowie? Posiadają endosymbiotyczną (żyjącą wewnątrz organizmu) bakterię, Buchnerę. Cenne mikroby syntezują, czego mszycom, nie dostarczy pokarm. Jak widzicie, cały post wypełniony jest ewolucją poprzez symbiogenezę. Gatunki ewoluują, dzięki oddziaływaniu interakcji symbiotycznych związków gatunkowych. Mam nadzieję, że docenicie biologię tych tzw. szkodników. To nie koniec. Jednakowoż, musimy przejść do innej rodziny owadów.
71. Męczelkowate
[Obrazek: Wasp_%26_aphid_May_2010-1.jpg]
Malutkie błonkówki zasłużyły na polską nazwę. Na zdjęciu, doszło do czegoś znacznie gorszego niż morderstwo, mianowicie zombifikacji. Larwy będę zżerać mszycę (spektrum ofiar jest oczywiście większe, obejmuję korniki czy motyle) w bardzo wolnym tempie od środka, aż do zgonu. Z pluskwiaka zostaję coś, czego pragnął każdy faraon. Mumia.
[Obrazek: O0EQB06QF0SKVKMKCKIKOKQKUK4K9K5QY07KRS1Q...F08KDK.jpg]
Parazytoidy nie działają same. Udomowiły sobie wirusa, działającego jak immunosupresant (cząsteczki blokujące układ odpornościowy). Tak na marginesie. Myślę, że medycyna powinna wykorzystać owe substancję, przydatne w transplantologii. Aphidoidea, w wyścigu zbrojeń, weszły w symbiozę z bakterią która zawiera fagi czyli wirusy, niszczące wirusa męczelkowatych. Sam jest skonfundowany. Niezła matrioszka. A ludzie myślą, że są skomplikowani. Ale pogmatwajmy dalej. Istnieją nadpasożyty jak Lysibia nana, które atakują męczelkowate, np. swojskiego baryłkarz bieliniak, siejący popłoch wśród gąsienic.
[Obrazek: 31797385683_0e191c451c_b.jpg]
I tu, wkracza szmaragdowa zieleń. Rośliny zaatakowane przez żarłoczne larwy motyli, wydzielają substancję chemiczne, zwabiające błonkoskrzydłe lotnictwo. W przypadku hiperpasożyta, prawdopodobnie zombikujące potomstwo baryłkarza wydziela lotne związki. Alternatywnie, jest to ostatni biochemiczny, molekularny krzyk żywiciela-gospodarza czyli gąsienicy lub mszycy. Uff. Biologia bywa pokręcona w swej zawiłości. A morał z tego taki. Trujemy wszystko pestycydami, jak leci, nieistotne czy to mrówka, pszczoła, biedronka czy mszyca. Insekt to przecież insekt, jak podaje słownik: szkodnik. Komar pospolity czy koziułka to groźny komar tygrysi. Apeluję o rozwagę. Ludzkie przecież słynną z logicznego myślenia. Czyż nie? Jeśli ktoś chce się pozbyć pasożyta, niech zwalcza go naturalnym wrogiem. Ewolucja, dawno znalazła rozwiązania dla nadmiernego przyrostu populacji każdego gatunku. I kto jest mądrzejszy? To żadna zagadka to rozwikłania ;) Zasłużmy sobie w końcu na termin, Homo sapiens czyli człowiek rozumny.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.07.2019, 10:25 przez LuciferMorningStar.)
    • 1 ...
    • 6
    • 7
    • 8
    • 9
    • 10

Aby móc dodawać komentarze na Nightwish PL, musisz posiadać konto.

Załóż konto...

...aby stać się częścią społeczności Nightwish PL. :)

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się poniżej.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości