Endless Forms Most Beautiful Tłumaczenia - Endless Forms Most Beautiful

Ace of Hearts

3.171

  • Sami

    Offline
  • Kartofel van Rijn
Sami sobie umila nocne oczekiwanie... Jeszcze 30 minut ♥

Edema Ruh

Jedna po drugiej zapalamy świece na to przedstawienie
Jeden po drugim wejdźmy do teatru pierwotnych narodzin.
W ciszy obejrzyjmy opadającą planetarną kurtynę
Śmiejmy się i cieszmy, na tą potężną grę, która wita nas tej nocy.

Jesteśmy Edema Ruh,
Znamy pieśni śpiewane przez syreny.
Potrafimy wymarzyć sobie każdą opowieść,
Wiersz, który ci pozostawimy, zabierze cię do domu.

Damy ci klucz, który otwiera każde drzwi,
Pokażemy ci gwiezdne morze, gdzie można topić smutki
Domy luster, najsłodsze pocałunki i wina.
Dialog Debussy’ego między wiatrem, a ryczącym morzem.


Tańcz do dźwięku piszczałek, do muzyki, do opowieści,
Do niekończących się bisów.
Śmiej się ze smutnych koronowanych głów,
I powtórz refren raz jeszcze!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2015, 23:09 przez Sami.)
Slurring my lines, but I'm nailing the meaning











Ace of Hearts

3.171

  • Sami

    Offline
  • Kartofel van Rijn
Alpenglow

Dawno dawno temu, usłyszano pieśń,
Która dała początek dziecku ziemi i poezji.

Razem pokonujemy kolejny starch,
Każdego ptaka JubJuba, duchy przeszłości.
Zamknij oczy i wychyl się.
Prawdę łatwo dojrzeć.

Byliśmy tu,
Przemierzaliśmy niekończące się prerie,
Pisząc nieskończone opowieści.
Budując swój własny Walden
Byliśmy tu,
Opłakiwaliśmy smutne twarze,
Zdobywając najciemniejsze zakamarki.
Teraz czas by dokończyć show,
I zostać Muzyką, wraz z Alpejską poświatą.

Ramię w ramię prowadzisz mnie w światło.
Ty, bajko pod pozorem bieli i błękitu

Ty jesteś moją ścieżką, moim domem, moją gwiazdą,
Piękną opowieścią w opowieści,
A kiedy pył rusza się naprzód,
Ukryję nas na śnieżnym łożu,
Malując bielą, wyciszając dolinę, którą stworzyliśmy,
Razem śpimy,
Pożerani przez Życie
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2015, 23:10 przez Sami.)
Slurring my lines, but I'm nailing the meaning











Jakub

434

Shudder Before The Beautiful

Największa pociecha tkwi w rozumie
Ten pradawny niewidzialny prąd
Dreszcz przed pięknym

Obudź się, zrodzony z oceanu
Ujrzyj tę siłę
Przynieś zewnątrz do środka
Zaprzeczaj sobie aż do olśnienia

Najważniejszą istotą życia
Szybująca euforia prawdy i światła

Muzyką tego podziwu
Głęboka cisza między nutami
Ogłusza mnie swoją nieskończoną miłością
Ta bezdomna wyspa – Ziemia
Pielgrzymem jaśniejącym światłem
Drżymy przed pięknym
Przed ogromnym
My, podróżnicy

Opowieści z mórz
Katedra zieleni

Nieznane, wielkie widowisko, chór gwiazd
Międzygwiezdny dramat, mgławicowa kurtyna opada
Wyobraźnia, ewolucja, gatunki z doliny
Spacery w zadumie w poszukiwaniu źródła tej opowieści
Ace of Hearts

3.171

  • Sami

    Offline
  • Kartofel van Rijn
The Greatest Show on Earth

1.) 4.6 *
Archaiczny horyzont,
Pierwszy wschód słońca
Nad nieskalaną Ziemią.
Opus perfectum.
A gdzieś tam, śpimy my.


2.) Życie


Kosmiczna siła grawitacji
Sprawiała, że nowo narodzone wirowały wokół ognia.
W każdym kierunku, gdzie nie spojrzeć, nic tylko ogromna przestrzeń.
Samotna podróżniczka w Ekosferze *
Ma historię do opowiedzenia.
Od gwiezdnego przedszkola do węglowej uczty.
Ostatni uniwersalny wspólny przodek. *

Chemiczna mozaika,
Tu w ogrodzie jest napis,
Który prowadzi nas do Wszechmatki


Jesteśmy jednością,
Jesteśmy wszechświatem,
Praprzodkowie wszystkiego, co nastąpi.
Szczep z Dewońskiego morza


Eony mijają,
Pisząc historię nas wszystkich,
Codziennie otwierając nowy początek
Największego przedstawienia na Ziemi.


Kanały jonowe zapraszające otaczający świat
Do gwiezdnej materii,
Dając podwaliny do biologicznej świętości.
Czas na życie.

Musimy dbać o ten ogród,
O cud narodzin
Każdej najpiękniejszej formy.


3.) Rzemieślnik


Mijają miliardy lat,
A przedstawienie ciągle trwa.
Ani jeden z twoich przodków nie umarł młodo,
Zręczni wędrowcy
Wyszli z Afryki.
Mała Luzy z Afaru,
Dała początek fantazji,
Bałwochwalstwu,
Samodestrukcyjnej broni.
Czas na boga szczelin,
Głeboko w przeszłości
Atawistyczny strach setek.


Teraz Jonia, kolebka myśli,
Szkieletu zrozumienia,
Ludzkiej żądzy bycia tak wyjątkowym
By rządzić światem

Głód lśniących skał,
Wielkich grzybo-kształtnych chmur
Chęć czynienia drugiemu co tobie niemiłe.
Czas na historię, wielki finał.
Czas na Szczurzy Ród.


Człowiek nie spieszył się za bardzo,
Miał marzenie by zrozumieć
Pojedyncze ziarnko piasku.
Więc dał początek poezji,
Ale pewnego dnia jego światło zgaśnie.
Powitaj ostatni blask biblioteki.


Byliśmy tu!
Byliśmy tu!
Byliśmy tu!

4.) Zrozumienie

5.) Kawałek drewna wyrzucony na brzeg


* 4.6 - Tyle miliardów lat temu uformowała się Ziemia, Robaczki :)
*Goldilocks zone - ekosfera, miejsce, gzie jest w stanie rozwinąć się życie.
*LUCA - Last Universal Common Ancestor - ostatni uniwersalny wspólny przodek. Hipotetyczny organizm, który był ostatnim wspólnym przodkiem wszystkich żyjących obecnie na Ziemi.
Slurring my lines, but I'm nailing the meaning











9

Porwałem się na poetyckie tłumaczenie Weak Fantasy, ciekawy jestem co myślicie i czy docenicie wysiłek :P

Weak Fantasy

Karmiono nas wszystkich tymi opowieściami
Pełnymi ofiar, pożądania i chciwości
Niezgodne chóry ze spuszczonymi oczami
Wywyższających się małp osobowości

Spójrz na koronę niebiańskiego szpiega
Wykutą we krwi tak wrogich oddechów
Całuj pierścienie, wychwalaj i śpiewaj
On kocha, gdyś pełen strachu i grzechów

Sam wybierasz, by akceptować swój strach

Twą prawdę jedyną masz w ustach
Jest zbiorem poezji plemiennej
Wypełnią ci pustkę gusła
Pożądasz wciąż baśni zbawiennej
To rządy mężczyzny zmarłego
Każde dziecko warte, by piękniej
Opisać mu świat od małego

Wybierz sobie jednego z autorów tych baśni
Zbudowanych na cierpieniu i niewolnictwie
Bo żyjesz dla dni gdy już się wszystko wyjaśni
Wpychając do gardła śmieci lepszych w tej bitwie

Uśmiechnęte są usta w ich gnijącej głowie
Wszystkie soki chcą wyssać ze strachliwych osób
Jesteśmy gatunkiem gawędziarzy po słowie
Przechwalamy się, a głodujemy w ten sposób

Sam wybierasz, by akceptować swój strach

Twą prawdę jedyną masz w ustach
Jest zbiorem poezji plemiennej
Wypełnią ci pustkę gusła
Pożądasz wciąż baśni zbawiennej
To rządy mężczyzny zmarłego
Każde dziecko warte, by piękniej
Opisać mu świat od małego

Od słów zaczynamy, krocząc ku wojnie światów
A nasz świat trzymamy w pogardzie od praprzodka
Miłości naszej siła w kłamstwach wspólnych katów
Mleko matki zatrute dla jej noworodka

Obudź się, dziecko, mam dla ciebie opowieść:
Dawno dawno temu...

Twą prawdę jedyną masz w ustach
Jest zbiorem poezji plemiennej
Wypełnią ci pustkę gusła
Pożądasz wciąż baśni zbawiennej
To rządy mężczyzny zmarłego
Każde dziecko warte, by piękniej
Opisać mu świat od małego
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2015, 14:12 przez ThomasJefferson.)
Justyna

2.750

"Nasze Dekady w Słońcu"

Zszedłem z Twoich pleców
Nie tak dawno temu
Na kwiecistą łąkę,
Na ścieżkę, którą stworzyłaś dla najlżejszych stóp.

Matko!
Zawsze jestem blisko Ciebie,
Będę machać za każdym razem, gdy będziesz odchodzić!
Och, jestem Tobą;
Troską, miłością, wspomnieniami...
Już zawsze będziesz we mnie.

Ojcze!
Zawsze jestem blisko Ciebie,
Będę machać za każdym razem, gdy będziesz odchodzić!
Och, jestem Tobą;
Troską, miłością, wspomnieniami...
Już zawsze będziesz we mnie.

Ten wers, który spisaliśmy
Na drodze do domu
Dla Ciebie...

Wszystko to dla Ciebie...

Nasza droga* była wspaniała;
Podniebna przejażdżka i delikatne prowadzenie.
Masz serce prawdziwego przyjaciela.
Pewnego dnia spotkamy się ponownie na tamtym brzegu...

*Mamy tam w oryginale "walk", czyli "spacer", "przechadzka", ale "droga" lepiej oddaje faktyczną wzniosłość zastosowanego tu słowa, a znaczenie mocno się nie zmienia, bo mamy tu na myśli drogę wspólnie przebytą, a brzmi to lepiej, niż wspólnie przebyty spacer.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2015, 10:37 przez Taiteilija.)
Justyna

2.750

„Górska łuna"*

Dawno, dawno temu usłyszano naszą pieśń,
Dającą początek dziecięciu ziemi i wersu.

Wspólnie zabijamy kolejny strach,
Każdego Dziupdziupa, zjawę przeszłości!
Zamknij oczy i rozejrzyj się -
Prawdę łatwo zobaczyć!

Byliśmy tu,
Włócząc się po bezkresnych stepach,
Spisując bezkresną historię,
Budując nasz własny Walden!
Byliśmy tu,
Opłakując zasmucone oblicza,
Podbijając najmroczniejsze miejsca!
Czas już, żeby zakończyć spektakl
I stać się Muzyką, zjednoczoną z górską łuną.

Ręka w rękę prowadzisz mnie ku światłu,
Ty, bajko odziana w błękit i biel.

Tyś jest mą ścieżką, moim domem, mą gwiazdą,
Piękną opowieścią wewnątrz opowieści...
A gdy kurz będzie musiał wzbić się w powietrze**,
Położę nas do śnieżnego łoża,
Malując biel, uciszając dolinę, którą zbudowaliśmy.
Razem zapadniemy w sen,
Pochłonięci przez Życie...

*Postanowiłam przetłumaczyć tytuł, który właściwie nie znajduje odpowiednika w języku polskim (co trochę mnie dziwi, bo nasz język mam za dość bogaty), zachowując jak najwięcej z jego znaczenia i możliwe najlepiej je obrazując. Jest to oczywiście zjawisko, zachodzące w górach, gdzy górskie szczyty odbijają światło słoneczne.

**Oczywiście w oryginale mamy „And when the dust needs to move on”, czyli „I/A gdy kurz/pył będzie musiał iść do przodu”, ale rozważając kontekst, mowa jest o bajkach, opowieściach, a one zwykle spisywane są w książkach, książki zaś pokrywać może kurz, a nie pył (stąd wybór), a gdy chcemy takie stare tomiszcza otworzyć, to co się dzieje z kurzem? Spada z okładki! Zwykle, tak naprawdę, wzbija się w powietrze i nas oślepia, powodując na domiar złego koszmarne kichanie. Stąd pozwoliłam sobie na przeinaczenie tej linijki, a tym samym na interpretację jej. Żeby jednak nie narzucać jej bez prawa do wyboru ewentualnemu czytelnikowi, zamieszczam wyjaśnienie w przypisie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2015, 15:36 przez Taiteilija.)
Błażej

295

"Shudder before the Beautiful"

Tłumaczenie tego tekstu grozi poważną profanacją, bo łatwo zgubić pierwotny sens, ale spróbowałem, bo przy wokalnych przekładach zawsze trzeba pójść na jakiś kompromis.

Najgłębsze ukojenie leży w zrozumieniu
Tego pradawnego, niewidocznego źródła
Zadrżyj wobec piękna.

Zbudź się, zrodzon z wód,
W głąb mocy spójrz,
Wchłoń, co wkoło jest,
Niech objawienia zalśni błysk!

To sednem życia jest
Szybować ku świetlnej prawdzie!

Melodia cudów gra,
Gdy w ciszy po każdej z nut
Miłość grzmi, jej kresu brak!

Jak Ziemia błąka się,
Jak pielgrzym jasny lśni,
My zadrżymy znów,
Gdy piękno spłynie tu,
Obfitość spłynie tu!
My, wędrowcy gwiazd!

Powieści z mórz,
Żądz tabernakulum!*
[* sugeruję zaśpiewać sylaby ber-na tam, gdzie Floor przeciąga the]

To sednem życia jest
Szybować ku świetlnej prawdzie!

Melodia cudów gra,
Gdy w ciszy po każdej z nut
Miłość grzmi, jej kresu brak!

Jak Ziemia błąka się,
Jak pielgrzym jasny lśni,
My zadrżymy znów,
Gdy piękno spłynie tu,
Obfitość spłynie tu!
My, wędrowcy gwiazd!


Nieznane,
Olśniewa,
Ustawia się gwiazd chór,
Międzygwiezdne
Widowisko,
Kurtyna mgławicy w dół.

Imaginacja,
Ewolucja,
Gatunek co skrył się,
Ciągle krąży
szukając
źródła historii tej!

Melodia cudów gra,
Gdy w ciszy po każdej z nut
Miłość grzmi, jej kresu brak!

Jak Ziemia błąka się,
Jak pielgrzym jasny lśni,
My zadrżymy znów,
Gdy piękno spłynie tu,
Obfitość spłynie tu!
My, wędrowcy gwiazd!

Melodia cudów gra,
Gdy w ciszy po każdej z nut
Miłość grzmi, jej kresu brak!

Jak Ziemia błąka się,
Jak pielgrzym jasny lśni,
My zadrżymy znów,
Gdy piękno spłynie tu,
Obfitość spłynie tu!
My, wędrowcy gwiazd!

Melodia cudów gra,
Gdy w ciszy po każdej z nut
Miłość grzmi, jej kresu brak!

Jak Ziemia błąka się,
Jak pielgrzym jasny lśni,
My zadrżymy znów,
Gdy piękno spłynie tu,
Obfitość spłynie tu!
My, wędrowcy gwiazd!
Kto nie wierzy w cuda, ten nie jest realistą - Dawid Ben Gurion
Błażej

295

"Yours is an empty hope" - jak zwykle do śpiewania

Nosisz w sobie pustą nadzieję

Rozedrzyj mnie i ciesz się tym,
Parawan z próżnych imion stwórz,
Plugastwo słów płynących z ust,
To ściek co twój jęzor pcha pod mój most!

Posiadłeś świat, ty wszystko masz!
Lecz znajdź coś stracił w sobie sam!
Wdzięczny bądź za ból, życie czujesz w nim!
Czy go czujesz?

Prawdy wcisnąć nie da się!
To wybór twój!

Pusta nadzieja twa!
Pusta nadzieja twa!

Karm wieprze mną w chorych myślach swych,
W twym morzu gorzkich trenów ryk!
Jak Narcyz co kantuje w grze,
Ten pusty głos, syf i szajs we łbie!

Stój! Życie trwa, masz wszystko wciąż!
Nienawiść zrzuć, stań ponad mgłą!
Na pergaminie duszy twej
Pieśń w nutach gra,
Chwyć swój głos!

Mogę dać ci cały świat!
Jest cały twój!

Pusta nadzieja twa!
Pusta nadzieja twa!

Mogę dać ci cały świat!
Jest cały twój!

Pusta nadzieja twa!
Pusta nadzieja twa!
Kto nie wierzy w cuda, ten nie jest realistą - Dawid Ben Gurion
Błażej

295

EDEMA RUH

Po kolei płoną świece, pokaz trwa
Teatr pra-narodzin wita, a więc wstąpmy tam,
Milczymy gdy opada na dół kurtyna z gwiazd.
Ciesz się i śmiej, spektakl wspaniały trwa nocy tej.

Jesteśmy Edema Ruh,
Syrenie pieśni znane nam!
W snach naszych prawdą jest baśń,
Do domu cię weźmie poemat nasz!

My damy ci klucz do wszystkich zamkniętych bram,
Spójrz na morze gwiazd, zmartwienia swe utopisz tam,
Dom lustrzany najsłodszych objęć i win,
I z morzem rozmowę co wiatr wiódł, a grał Debussy...

Jesteśmy Edema Ruh,
Syrenie pieśni znane nam!
W snach naszych prawdą jest baśń,
Do domu cię weźmie poemat nasz!

Tańcz do pokazu, w gwizdach tańcz, tańcz opowieść,
Bis niechaj bez końca trwa,
Z królewskich smutnych min się zaśmiewaj
Śpiewając im raz po raz:

Jesteśmy Edema Ruh,
Syrenie pieśni znane nam!
W snach naszych prawdą jest baśń,
Do domu cię weźmie poemat nasz!

Jesteśmy Edema Ruh,
Syrenie pieśni znane nam!
W snach naszych prawdą jest baśń,
Do domu cię weźmie poemat nasz!
Kto nie wierzy w cuda, ten nie jest realistą - Dawid Ben Gurion

Aby móc dodawać komentarze na Nightwish PL, musisz posiadać konto.

Załóż konto...

...aby stać się częścią społeczności Nightwish PL. :)

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się poniżej.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości