Czad Festiwal, Straszęcin 2016

Aleksandra

333

Kiedy w 2012 roku ogłoszono koncert Nightwish w Warszawie, łzy pojawiły się w moich oczach i gorącym strumieniem spłynęły po policzkach. Słuchałam już wtedy zespołu 5 lat i bardzo ubolewałam nad tym, że nie pojadę na ich show. Miałam wtedy 15 lat, nie miałam z kim pojechać, a doskonale rozumiałam, że rodzice nie pozwolą mi samej jechać do stolicy. Nie tracąc nadziei czekałam na kolejny koncert. Minął jeden rok, dwa lata i nagle… Jest! Mój ukochany zespół zagra 26 sierpnia w Straszęcinie! Dostałam nareszcie szansę od losu, by spełnić swoje największe, skrywane głęboko w sercu od 11 roku życia marzenie. Zaczęłam odkładać kieszonkowe na wyjazd. Bilet kupiłam na początku maja. Każdego dnia planowałam wyjazd i zastanawiałam się co ze sobą wziąć.
W końcu nadszedł ten wyjątkowy dzień. Od rana dostaję wiadomości SMS od znajomych, z którymi planowałam się spotkać na festiwalu. Po ciężkich przeżyciach podczas drogi dotarłam na miejsce. Spotkałam przyjaciół, przegadaliśmy całe popołudnie. Wspólnym zdjęciom nie było końca. Wielkimi krokami zbliżał się wieczór. Razem z koleżankami podeszłyśmy pod scenę, by zająć dobre miejsca. Udało nam się dostać pod same barierki. Miejsce idealne.
Półtorej godziny stałyśmy, dyskutowałyśmy i snułyśmy domysły – jaki alkohol tym razem Tuomas będzie pił na scenie? Jednogłośnie stwierdziłyśmy, że wino, tradycyjnie. Nie pomyliłyśmy się. Jaki strój ubierze Floor? Jaka będzie setlista? Pytania nam się nie kończyły.
Nagle rozbrzmiały pierwsze dźwięki intro z motywem „Crimson Tide” Zimmera. Emocje fanów rosły z każdą sekundą. Kurczowo trzymałam w dłoni podpisane przez zespół zdjęcia, które otrzymałam od przyjaciółki. Szybciej, szybciej, szybciej… „The deepest solace lies in understanding, this ancient unseen stream, a shudder before the beautiful”.
Członkowie Nightwish pokazywali się powoli, każdy osobno. Jedynie Troy wyszedł parę utworów później. Publika zaczęła krzyczeć i piszczeć. Energia zespołu uderzyła we mnie całą mocą. Ich muzyka zwalała z nóg. Miałam ochotę paść na ziemię i oddawać im pokłony. Serce biło mi jak szalone, skakałam i machałam włosami w rytm muzyki, mimo bolącego karku. Cudownym uczuciem była możliwość śpiewania piosenek razem z Floor i Marco. Tak długo czekałam na tę chwilę.
„Yours Is An Empty Hope” rozgrzało do zabawy nie tylko fanów Nightwish. Growl Floor przebija wszystko. Przy „Storytime” już nie wiedziałam co mam ze sobą robić, dałam się ponieść muzyce i emocjom. Ze łzami w oczach patrzyłam na Tuomasa, Marco i Emppu, którzy wkładali w grę całe serce. Żaden koncert DVD nie odda panującej na koncertach Nightwish atmosfery. Potem Finowie wykonali przejmujące „Elan” oraz „I Want My Tears Back”. Przy tym drugim Floor i Marco zagrzewali publikę do tańca. Kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki „Ever Dream” to kolana się pode mną ugięły. Marzyłam, by usłyszeć ten magiczny utwór na żywo. Panna Jansen zaśpiewała anielsko, oddając wszystkie emocje zawarte w tym numerze. To było coś pięknego. Następnie zespół wykonał „Nemo”. Nigdy nie słyszałam tylu śpiewających głosów naraz.
Nagle światła przygasły. Finowie zeszli ze sceny, został jedynie Tuomas i Kai. Szepczę do przyjaciółki „Zaraz będzie GLS”. Tej perkusji nie da się pomylić. Polscy fani z utęsknieniem wyczekiwali na chwilę, w której pojawi się ten utwór. Epickie „Ghost Love Score”. Dziewczyny zaczęły piszczeć, mężczyźni krzykiem okazywali swoją radość. Miałam wrażenie, że ta magiczna chwila trwa wiecznie. Nie chciałam, żeby się kończyła. Końcówka, którą zafundowała nam Floor, wgniotła wszystkich w ziemię.
Jednak to nie był koniec niespodzianek. Nightwish przygotował na koncert w Polsce jeszcze jednego kolosa. Wspaniałe „The Greatest Show On Earth” było wisienką na torcie tamtejszego wieczoru. Uwieńczeniem cudownego show i pięknym prezentem dla nas, fanów. Wszyscy byli wniebowzięci.
Cóż mogę powiedzieć. Był to najwspanialszy dzień mojego życia. Poznałam wiele bliskich mi osób na żywo. Marzenia jednak się spełniają. Koncert był wręcz magiczny. Nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Zachwyt po tym wydarzeniu nie opuszczał mnie jeszcze przez długi czas. Po tym co zobaczyłam, zakochałam się w głosie Floor. Podziwiam naszych kochanych Finów za całą pozytywną energię, którą dzielą się z fanami podczas występów. Może mój tekst nie jest składny, ani poprawny gramatycznie, może występują w nim liczne powtórzenia, lecz musicie mi to wybaczyć. Do tej pory nie mogę pozbierać szczęki z podłogi po tym co zobaczyłam i usłyszałam tamtego dnia. Ach, no i oczywiście Tuomas popijał wino ;)
Fairytales won't last, my friend,
And you may take your prize,
But how many corpses did you leave behind?
Agnieszka

216

Łapcie moje czadowe fotki i przeżyjmy to razem  jeszcze raz :)
Ostatnie z tych zdjęć jest moim ulubionym. Codziennie patrzy na mnie z pulpitu, a ja zachodzę w głowę, jakie myśli kłębią się w głowie Tuo, gdy tak spogląda na uśmiechniętą Floorkę :blush: Troy, Kai i Emppu zdają się patrzeć wprost w wycelowany w nich obiektyw, za co szczerze im dziękuję  :-D  Promienny uśmiech Marco przyprawia o dreszcz wzruszenia ♥
Czegóż chcieć więcej? Tylko jednego. Jak najszybszej powtórki z rozrywki :D


[Obrazek: JT88guD.jpg?1]

[Obrazek: CuqurQo.jpg?1]
[Obrazek: pCysgAe.jpg?1]
[Obrazek: lykPs01.jpg?1]
[Obrazek: HyAjmMK.jpg?1]
[Obrazek: large.gif]



Aleksandra

333

Ten moment kiedy Emppu uniósł dłoń i czekał na ten charakterystyczny dźwięk w utworze - magia ♥
Fairytales won't last, my friend,
And you may take your prize,
But how many corpses did you leave behind?

Aby móc dodawać komentarze na Nightwish PL, musisz posiadać konto.

Załóż konto...

...aby stać się częścią społeczności Nightwish PL. :)

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się poniżej.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości